Tak oto nastał koniec ferii. Już 3 dzień chodzę do szkoły. Nie jest źle. Powoli zaczynam przestawiać się na tryb szkolny czyt. wstawanie o 6.30, uczenie się, odrabianie prac domowych. W niedzielę było nadzwyczaj ciepło i nie wiał wiatr, który męczył nas przez całe ferie. Razem z Maryśką postanowiłyśmy skorzystać z okazji i pójść na sanki. Można powiedzieć, że na miejsce szłyśmy i wracałyśmy dłużej niż zjeżdżałyśmy, ale to szczegół... >.<" Jutro na drugiej lekcyjnej mamy obowiązkowy konkurs z religii. Nie chcę. Nienawidzę obowiązkowych konkursów. Pewnie jeszcze na ocenę. NIE. .___.
A jak tam u was?
Ferie zaczęte/skończone/ w oczekiwaniu?
